Ojczyzno! Nie mogłam Cię obronić, niechaj przynajmniej Cię uwiecznię.

Księżna Izabela Czartoryska po III rozbiorze Polski

         Kiedy ponad  rok temu, w niedzielne popołudnie 19 grudnia 2004 r. w hali sportowej na Podpromiu w Rzeszowie Dawid Kostecki „Cygan” bronił mistrzowskiego tytułu podczas gali boksu zawodowego, w Teatrze „Maska” w Rzeszowie przedstawiano interesujący i niecodzienny spektakl – śpiewogrę w 2 aktach Wincentego Lessla pt. „Pielgrzym z Dobromila”, z librettem Adama Kłodzińskiego wg powieści księżnej Izabeli Czartoryskiej. Prapremiera tej sztuki miała miejsce 186 lat temu, 31 marca 1819 r. w niedalekiej Sieniawie,  ok. 40 km od Rzeszowa, w pałacu Czartoryskich, z okazji urodzin księżnej Izabeli.

A wszystko stało się za sprawą Anny Szałygi, kierownika muzycznego spektaklu, śpiewaczki rodem z Dobromila (dawne polskie kresy wschodnie, obecnie woj. lwowskie), pedagoga Instytutu Muzyki Uniwersytetu  Rzeszowskiego i Zespołu Szkół Muzycznych Nr 1 w Rzeszowie, współorganizatorów, wraz z Prezydentem Miasta Rzeszowa i Rzeszowskim Towarzystwem Muzycznym, całego przedsięwzięcia. Całość reżyserował zgrabnie i kompetentnie doświadczony rzeszowski  pedagog i animator kultury teatralnej Jerzy Czosnyka, nastrojową scenografię przygotowały Grażyna Wieczorek i Maria Klejbach, opracowania muzycznego i instrumentacji dokonał Andrzej Jakubowski, układ tańca przygotowała Barbara Kotwasińska.

Na ślad śpiewogry „Pielgrzym z Dobromila” trafiłam przypadkowo, nabywając kiedyś w antykwariacie muzycznym książkę autorstwa krakowskiego muzykologa – pani Anny Papierzowej – „Libretta oper polskich z lat 1800-1830”, wyd. przez PWM w 1959 r. Dla mnie osobiście było to „odkrycie”, jako że jestem urodzona i wychowana w owym Dobromilu (obecnie woj. lwowskie), a z profesji byłam śpiewaczką operową (absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu w klasie prof. Antoniny Kaweckiej), obecnie jestem pedagogiem wokalnym.”

– mówi dr Anna Szałyga.

         Rzeszowska premiera „Pielgrzyma z Dobromila” była wydarzeniem niecodziennym choćby i dlatego, iż było to pierwsze wykonanie w Rzeszowie,  po sieniawskiej prapremierze w 1819 roku, dzieła odnalezionego – w formie librettta, z rekonstrukcją części muzycznej, starannie dokonanej przez niestrudzoną i oddaną całej sprawie der Annę Szałygę. Spektakl to niecodzienny także i z tego powodu, że na scenie, oprócz zawodowych śpiewaków, pedagogów muzycznych, jak Stanisława Mikołajczyk-Madej, Klemens Gudel, Andrzej Jasiński, Dariusz Kosak, pojawili się też ich uczniowie i studenci, a także małe dzieci, co dodawało szczególnego smaku i, co tu dużo mówić, ciepłego, serdecznego i życzliwego  klimatu całej scenicznej prezentacji. Całości towarzyszyła lekka i pogodna muzyka zrekonstruowana z dzieł nadwornego kapelmistrza i kompozytora  dworu Czartoryskich w Puławach i Sieniawie, Wincentego Lessla (ok. 1750-ok. 1825), w wykonaniu zespołu instrumentalnego pod moim kierunkiem złożonego z pedagogów muzycznych i muzyków rzeszowskiej Filharmonii. Spektakl poprzedziło słowo Łukasza Rusina  o historii powstania i rekonstrukcji dzieła.

Wszyscy wspierali się nawzajem, by dzieło wypadło jak najlepiej. Rzęsiste oklaski wypełnionej po brzegi sali Teatru „Maska”, kosz kwiatów od przewodniczącej Rady Miasta Rzeszowa Elżbiety Dzierżak i wiązanka kwiatów od Prezydenta Miasta Rzeszowa Tadeusza Ferenca, były wyrazem uznania i podziękowania za niezwykle udaną prezentację tej bardzo polskiej, odnalezionej niedawno sztuki, pełnej serdecznych nastrojów i klimatów dawnej polskiej wsi, z religijnymi  i patriotycznymi odniesieniami, także do ówczesnej rzeczywistości. Sporo w tej pogodnej sztuce, zwanej w czasach jej powstania operetką, moralnych refleksji i wychowawczych pouczeń co do miłości  do ziemi ojczystej, szacunku do nieprzemijających wartości – dobra, porządku, relacji  człowieka do człowieka, do Boga i Ojczyzny. Wszak główną rolę Pielgrzyma w tej sztuce grał podobno sam książę Adam Czartoryski. A wszystko ubarwione żartobliwymi  obrazkami z dawnych czasów, z postaciami dumnego i odważnego  Żołnierza, Żydka Arendarza, Wójta. Całości dopełnia uroczysty polonez w wykonaniu wszystkich artystów biorących udział w spektaklu.

„Śpiewogra „Pielgrzym z Dobromila”, jak wiele innych utworów epoki przedmoniuszkowskiej, wystawianych na dworach możnych w czasie zaborów (w tym wypadku Galicji), spełniała ważną rolę w tworzeniu oryginalnych wartości kulturalnych, upowszechnianiu wyższego poziomu życia towarzyskiego, pielęgnowaniu zamiłowania do języka i literatury ojczystej, przeszłości narodowej (.St. Durski Pamiętnik teatralny, rok XIX, zesz. 1-2, str. 48). Dlatego uważam, że i ten utwór zasługuje na zaprezentowanie go publiczności jako relikt przeszłości, tym bardziej, że wyszedł spod pióra Izabeli Czartoryskiej, która oprócz działalności literackiej położyła ogromne zasługi w tworzeniu muzealnictwa polskiego. Dbała też o religijne wychowanie społeczeństwa polskiego (jest autorką książki o tej tematyce „Książka do pacierzy dla dzieci wiejskich podczas Mszy Świętej. Dla szkółki puławskiej napisana.”). „Pielgrzym z Dobromila” zaczyna się pięknym hymnem do Boga. Niedawno ogłoszony błogosławionym przez Papieża Jana Pawła II – August (Gucio) Czartoryski był prawnukiem Izabeli” – pisze dr Anna Szałyga w programie rzeszowskiej premiery „Pielgrzyma z Dobromila”.

Warto przypomnieć, iż Puławy, dawna rezydencja Czartoryskich, była na przełomie XVIII i XIX wieku żywym ośrodkiem polskości – kulturalnym, oświatowym, filantropijnym, a zarazem ośrodkiem literackiego sentymentalizmu. Ośrodek ten, po upadku Powstania Kościuszkowskiego, został przeniesiony do Sieniawy, nic nie tracąc ze swej prężności. Jak w Puławach, działał tam teatr, orkiestra, odbywały się koncerty i spektakle muzyczne i teatralne.

Rzeszowska premiera „Pielgrzyma z Dobromila” nasunęła mi refleksje ogólniejszej natury. Co stało się, co dzieje się z naszą polską,, narodową tradycją, chrześcijańską kulturą, czy ma ona jeszcze rację bytu w naszych instytucjach kulturalnych, w mediach,  w życiu publicznym – wobec przemożnego zalewu błyskotliwych produktów tzw. kultury masowej, odwołujących się na ogół do niezbyt wybrednych gustów i zachowań ludzkich? Oto pytanie i wyzwanie dla  nas wszystkich…

To były moje refleksje sprzed roku. A dzisiaj?

                            „Pielgrzym z Dobromila” – ciąg dalszy

         O rekonstrukcji tego dzieła pisała polska prasa regionalna i krajowa, także pisma muzyczne i muzykologiczne, z rzeszowskim „Kamertonem” włącznie. Z przyjemnością konstatuję, iż odkrywczy trud dr Anny Szałygi nie poszedł na marne i wydaje coraz lepsze i obfitsze owoce. Albowiem muzyczna pasja tej niezwykłej artystki z wielką skutecznością przekłada się na jej talenty organizacyjne, promocyjne, naukowe, pedagogiczne,  zmuszając wszystkich wokół, z niżej podpisanym włącznie, do nieustannej pracy nad coraz lepszym kształtem wspomnianej śpiewogry…

         Toteż od rzeszowskiej premiery, która miała miejsce ponad rok temu w Teatrze „Maska” w Rzeszowie, śpiewogrę „Pielgrzym z Dobromila” w ciągu minionego roku wystawiono aż osiem razy! A przecież wszystko dzieje się dzięki oddanej, społecznej, wynikającej z umiłowania sztuki grupy zapaleńców, którzy nie patrząc na koszty, czas, warunki, z wielką pasją i zaangażowaniem pełnią rolę ambasadorów naszej polskiej, narodowej kultury. Wielka im wszystkim za to chwała i cześć!

         O ile skład zespołu instrumentalnego, którym kieruję, złożony z profesjonalnych muzyków pedagogów grających w rzeszowskiej Filharmonii jest stabilny, to grono aktorów i śpiewaków, z różnych życiowych powodów, ulega pewnym zmianom. Wymaga to sporo dodatkowej pracy, przed którą jednak nikt się nie uchyla.  Każdy kolejny spektakl wyraźnie podnosi poziom wykonawczy, daje sporo nowych doświadczeń, a wszystko w prawdziwie serdecznej, rodzinnej atmosferze.

         Tak więc w telegraficznym skrócie – po premierze w Teatrze „Maska” w Rzeszowie śpiewogrę wystawiono 6 lutego 2005 roku w Wyższym Seminarium Duchownym w Rzeszowie, przy jakże żywym udziale alumnów i kadry profesorskiej, z ks. rektorem Jerzym Buczkiem na czele. „A Jasio pełen ochoty, do swojej spieszy roboty” wraz z solistą i orkiestrą śpiewała cała sala… Tego samego dnia spektakl wystawiono w sali kina „Tatry” w Czudcu  koło Rzeszowa.  W „Źródle Diecezji Rzeszowskiej” nr 3/2005 napisano:

Rzeszowscy artyści, pedagodzy i animatorzy kultury pokazali, że są godni kreowania najlepszych tradycji i wzorów kultury polskiej. Także i publiczność po raz kolejny pokazała, jakich wartości w sztuce oczekuje i jakie ceni”.

         Z kolei przyszedł czas na kolejną premierę śpiewogry – 3 marca 2005 roku w sali Arsenału Muzeum Czartoryskich w Krakowie, której towarzyszyła wystawa oryginalnych wydań książki księżnej Izabeli Czartoryskiej pt. „Pielgrzym w Dobromilu czyli nauki wieyskie” ze zbiorów Muzeum Czartoryskich w Krakowie, a także portret samej księżnej. I tu obszerna sala zabytkowego Arsenału wypełniona była do ostatniego miejsca. „Ruch Muzyczny” w artykule pt. „Coś z niczego, czyli wskrzeszenie Pielgrzyma z Dobromila”, piórem Moniki Partyk, w numerze 8 z 17 kwietnia 2005 roku pisał:

Księżna, patrząca na ten spektakl w krakowskim Muzeum Czartoryskich z portretu, słuchała – jak sądzę – owych śpiewów nader życzliwie. Była bowiem świadkiem czegoś, co dla „uwieczniania ojczyzny”, do którego tak dążyła, ma wartość znacznie większą niż pusty tytuł na pożółkłych kartkach za szkłem muzealnej gablotki.”

Z kolei „Dziennik Polski” w Krakowie w numerze 9/195 z 3-9 marca 2005 roku („Twój Sufler”) piórem AN o krakowskiej premierze „Pielgrzyma…” pisze m. in.:

Książka […] pełniła w dobie zaborów ważną rolę w pielęgnowaniu języka ojczystego, wartości narodowych, dumy z przeszłości. […] Dziś, w 185 lat po prapremierze, za sprawą Fundacji Czartoryskich i Rzeszowskiego Towarzystwa Muzycznego, mamy okazję poznać od nowa zupełnie zapomnianego Pielgrzyma…”

Przyszedł wreszcie czas na prezentację śpiewogry w miejscu, gdzie w marcu 1819 roku miała ona swoją prapremierę. Stało się 5 marca 2005 roku w pałacu w Sieniawie… Justyna Woś w Gazecie Codziennej „Nowiny” z 1-3 kwietnia 2005 roku pisze:

Sala balowa pałacu w Sieniawie rozświetlona kandelabrami, nobliwa publiczność. Na urodziny księżnej licznie zjechała okolica. Mamy gości z Rzeszowa, Przeworska, Jarosławia, Przemyśla – cieszy się Michał Kochanowski, dyrektor Zespołu Pałacowo-Parkowego w Sieniawie. […] Publiczność fetuje artystów. Oklaski, kwiaty, gratulacje. […] Działa nostalgiczny czar ramotki. Ożywiony teatr dworski przenosi widzów w czasie. Do świata, którego już nie ma.”

„Pielgrzym z Dobromila” zaczyna żyć własnym życiem. Sypią się propozycje, nawiązują się kontakty, rysują się perspektywy nowych występów w ważnych i ciekawych miejscach. Niektóre już niebawem, inne planowane z dłuższym wyprzedzeniem. Po sieniawskiej prezentacji spektakl przedstawiono 6 czerwca 2005 roku w auli Uniwersytetu Rzeszowskiego, następnie 26 sierpnia 2005 roku w Teatrze „Fredreum” w Przemyślu i 11 listopada 2005 roku w sali teatralnej  Wyższego Seminarium Duchownego Księży Salezjanów w Krakowie. Na pamiątkę od Ks. Rektora Stanisława Semika otrzymaliśmy ogromny tom Carlo Pietrangeliego „Watykan – arcydzieła malarstwa” z piękną dedykacją.

Red. Andrzej Piątek w Gazecie Codziennej „Nowiny” w Rzeszowie z 7 czerwca 2005 roku o kolejnych prezentacjach śpiewogry tak pisze m. in.:

Zaletą spektaklu jest lekka, pogodna muzyka, grana przez zespół rzeszowskich nauczycieli i muzyków filharmonii, pod batutą Andrzeja Szypuły, dyrygenta, animatora kultury, odkrywcy spuścizny po wybitnym kompozytorze Zygmuncie Mycielskim. […] „Pielgrzym” […] zaistniał na scenie kolejno w Teatrze „Maska” w Rzeszowie, krakowskim Arsenale i pałacu w Sieniawie. Wkrótce pojedzie do Puław, siedziby rodowej ks. Izabeli, na „Izabeliadę”, ważną imprezę poświęconą tej nietuzinkowej kobiecie, miłośniczce sztuki, pisarce i feministce.”

„Pielgrzym z Dobromila” był prezentowany podczas Międzynarodowej Konferencji Naukowej pt. „Kultura muzyczna na dworach Księżnej Izabeli Czartoryskiej z Flemmingów”, która pod auspicjami Instytutu Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego odbyła się w drugiej połowie maja 2006 roku w Rzeszowie. Słychać o propozycjach występów we Wrocławiu, przy wsparciu tamtejszej Akademii Muzycznej i Zakładu Narodowego „Ossolineum”, który planuje wystawę pierwodruków „Pielgrzyma”. Życzliwą pomoc i żywe zainteresowanie okazuje tamtejsze Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Planowane są występy w Puławach, Kozłówce, Jarosławiu, Lwowie, na Zamku  Królewskim w Warszawie… A więc – „Pielgrzym z Dobromila” – ciąg dalszy!

Trzeba nieustannie sięgać do korzeni naszej narodowej kultury. Naród, który traci pamięć – ginie. Obyśmy tej pamięci, umiłowania tradycji i narodowej kultury, nigdy nie utracili!

Andrzej Szypuła

Olimpia – Rzeszowski Teatr Muzyczny © 2022. Realizacja: aku studio