Ten niezwykle popularny singspiel Franza Schuberta (1797-1828), przetłumaczony na 22 języki, wystawiany w ponad sześćdziesięciu krajach, od premiery, która miała miejsce 15 stycznia 1916 r. w Wiedniu, nieustannie święci triumfy po całym świecie – od wspomnianego Wiednia po Berlin, Paryż, Londyn, Nowy Jork, z Brodwayem włącznie.

Ciekawostką jest fakt, iż ten znakomity austriacki kompozytor Franz Schubert wcale nie jest bezpośrednim autorem tego singspielu, czy, jak niektórzy nazywają to dzieło,  operetki. W 1864 roku kompozytor operetek Franz von Suppé (1819-1895) napisał utwór sceniczny pt. „Franciszek Schubert”, włączając w to dzieło wiele fragmentów oryginalnych utworów Schuberta. Wkrótce Suppé zaprzestał działalności kompozytorskiej i dzieło poszło w zapomnienie.

Wszelako wspaniała muzyka Schuberta nieustannie czarowała i niepokoiła wielu artystów, twórców, kompozytorów. Zainteresował się nią Heinrich Berté (1858-1924), kompozytor baletów i operetek. I tak powstała jedna z najpopularniejszych operetek pt. ”Domek trzech dziewcząt”, do której libretto napisali Artur Maria Willner i Heinz Richert na kanwie powieści Rudolfa Hansa Bartscha o Schubercie pt. „Schwammerl”.

Wiedeń sprzed Wiosny Ludów, stare podwórka z balkonikami, biedermeierowskie salony, artystyczna bohema dawnego Wiednia, nadworny mistrz szklarski Tschöll Jego Cesarskiej Mości i jego trzy urocze córki, zazdrosna śpiewaczka Grisi z dworskiego teatru i jej kochanek – wszystko to tworzy klimat epoki, która dawno minęła, ale jej artystyczny smak i czar pozostał do dziś.

Rzeszowskie Towarzystwo Muzyczne wraz z Wojewódzkim Domem Kultury w Rzeszowie i wspierającymi instytucjami – Instytutem Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego i Zespołem Szkół Muzycznych Nr 1 im. Karola Szymanowskiego w Rzeszowie odważnie podjęło się realizacji tego, co tu dużo mówić, niełatwego zadania wystawienia schubertowskiego singspielu.

Trzy lata temu, 26 listopada 2006 r. w Teatrze „Maska” w Rzeszowie, odbyła się prezentacja koncertowa singspielu, zaś 13 września 2009 r. w niedzielę o godz.15.00 na Estradzie Rynku w Rzeszowie miała miejsce uroczysta premiera singspielu – w pełnej gali, ze strojami z epoki, ruchem scenicznym, scenografią, oświetleniem.

Mimo kapryśnej pogody, premiera na rzeszowskim Rynku udała się znakomicie! W główną rolę ubogiego wiedeńskiego muzyka i kompozytora Franciszka Schuberta z powodzeniem wcielił się Maciej Szela, student IV roku Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Katowicach, pochodzący z Chmielnika k. Rzeszowa. Jego ukochaną Hanię pięknie zagrała Monika Niemczyk-Fabisz z Krosna, absolwentka Akademii Muzycznej we Wrocławiu, a jej dwie równie urocze siostry: Henię i Helę – Paula Maciołek i Anna Wójcik, zaś ich kandydatów na mężów – Marcin Wilamowicz i Łukasz Madej.

Schober, to poeta, bliski przyjaciel Schuberta, czyli Kamil Niemiec, dysponujący wyrazistym głosem wokalnym i aktorskim, a jego zazdrosna kochanka, to Grisi, śpiewaczka opery cesarskiej, czyli Karolina Gajda, artystka o niewątpliwym talencie muzycznym i dramatycznym, która z Andrzejem Jasińskim z Przemyśla w roli starego Tschölla, ojca tytułowych trzech dziewcząt, stworzyła niepowtarzalny duet o wyrazistych akcentach komicznych. Ten doświadczony aktor z przemyskiego „Fredreum” wyraźnie ożywił cały spektakl, dając prawdziwy pokaz swych umiejętności aktorskich, zarówno w scenach komicznych, jak i lirycznych, choćby w uroczym tercecie „Kiedy Bóg dzieci da” wraz ze Stanisławą Mikołajczyk-Madej i Marią Mańko. Obie panie bardzo ożywiły scenę wyrazistymi dialogami i świetną grą aktorską.

Role przyjaciół Schuberta, śpiewaka opery cesarskiej i rysownika, przypadły Władysławowi Waltosiowi i Bogdanowi Jedliczce, niegdyś śpiewakom i aktorom Studio Operowego pracującego w latach 1952-1966 przy Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie. Lekkości spektaklu dodawała skromna, ale ożywiająca akcję rola pikolaka, w którą wcielił się Dariusz Kosak. Mnie przypadła rola komentatora, który od czasu do czasu przypomina stare, oczywiste, życiowe prawdy… Wszystkim artystom towarzyszył przy fortepianie utalentowany młody muzyk Przemysław Dziak, dyskretnie dodając uroku i smaku  prezentacjom poszczególnych arii, duetów, tercetów, scen zbiorowych.

Warto dodać, iż rzecz całą zgrabnie wyreżyserował Jerzy Czosnyka, muzycznie opracował Andrzej Jakubowski, nad sprawami wokalnymi czuwała i wspierała artystów swoim głosem Stanisława Mikołajczyk-Madej, scenografię przygotowała Halina Jasińska, zaś kierownictwo muzyczne spoczęło w moim ręku. Pragnę dodać, iż praca nad rzeszowską premierą trwała kilka lat, licząc czas od pomysłu, przygotowania libretta, partytury, głosów, obsady, prób. Było to ogromne przedsięwzięcie, wymagające pomocy, życzliwości i współpracy wielu ludzi dobrej woli.

Wielka chwała miłym sponsorom, którzy wsparli to ambitne przedsięwzięcie – Prezydentowi Miasta Rzeszowa, który wraz z Konsulem Generalnym Austrii w Krakowie przyjął honorowy patronat oraz firmie Netmedia Lufthansa City Center, a także instytucjom, które  czy to poprzez wypożyczenie strojów, czy pomoc techniczną pomogli w organizacji spektaklu – Wojewódzkiemu Domowi Kultury w Rzeszowie, Teatrowi im. Wandy Siemaszkowej, Teatrowi „Maska”, Estradzie Rzeszowskiej, Wydawnictwu Mitel w Rzeszowie. Grisi ubrała Firma Studio Mody – Prestige w Rzeszowie.

Myślę, że największymi bohaterami spektaklu są artyści, aktorzy i śpiewacy, muzycy z dyplomem wyższych uczelni muzycznych, ale także studenci i uczniowie szkół artystycznych, którzy wkraczają dopiero w trudne w dzisiejszych czasach życie artystyczne, wreszcie amatorzy, oddani miłośnicy sztuki, którzy z miłości do wielkiej sztuki podjęli się trudnego, ale jakże szlachetnego zadania – ukazania publiczności nieśmiertelnego piękna muzyki Schuberta w przystępnej, dostępnej dla wszystkich formie teatru muzycznego. I chwała im za to!

            No więc jest ten teatr muzyczny w Rzeszowie, czy go nie ma? Myślę, że jest – w sercach, talentach i umysłach wrażliwych i kompetentnych rzeszowskich artystów, muzyków i aktorów, którzy z wielkim oddaniem służą wielkiej sztuce, bo tak traktują swoje powołanie. Na razie – nie patrząc na wysokość gaży lub jej brak… Są i melomani, którzy także nijak nie mogą doczekać się własnego, rzeszowskiego teatru muzycznego. Kiedy więc znajdzie on właściwe i godne miejsce w sercach i umysłach naszych przedstawicieli we władzach miasta i regionu?

Andrzej Szypuła

Olimpia – Rzeszowski Teatr Muzyczny © 2022. Realizacja: aku studio